Ogólnie uwielbiam grudzień. Bo śnieg, bo święta, bo prezenty, bo koniec roku, czyli nadzieje na następny jeszcze lepszy. Ale ten
Weekend! Dwa dni wolnego! Dwa dni nie myślenia o pracy. Piątkowy wieczór, cała sobota, pół niedzieli, bo wieczorem już jest
"Ten dzień przywitał nas ulewą W tym wietrze z syfu z listopada..." /Kult, "Dziewczyna bez zęba na przedzie"/ Jeszcze do




