header parallax image
(prawie) OWCZARKOWE
  • Strona główna
  • O nas
  • Współpraca / Kontakt
  • Strona główna
  • O nas
  • Współpraca / Kontakt
Inne

Pierwszy rok z Luną

3 marca 2016wioluszka5 komentarzy do Pierwszy rok z Luną2854 Wyświetleń

Wspólnie przeżyty rok. Niby niewiele,a jak wiele może się przez ten czas wydarzyć. Może się np. życie wywrócić do góry nogami. A to już całkiem sporo.
27 lutego 2015 roku po mega długim spacerze, bo się suka jedna za nic w świecie nie chciała wysikać na nowym terenie, wprowadziliśmy do domu Lunę. Na chwilę miała być, bo się rodzinka rozmyśliła, więc żeby się psiak nie musiał stresować powrotem do schroniska postanowiliśmy na kilka dni ją wziąć. Całkiem ładny był z niej szczenior, więc byliśmy pewni, że szybko znajdzie nowy dom. Porobiłam zdjęcia, ogłoszenia poszły w świat, nic tylko czekać na ten wymarzony telefon. A tych było mnóstwo, tyle że każdy taki średnio wymarzony. Standardzik. Łańcuch, szopa, garaż, kojec, był też super wielki kojec przy jakiejś fabryce. Pan zapewniał, że miałaby ekstra, bo na noc by była spuszczana i mogłaby biegać i szczekać ile wlezie. No tak. Kurde mega! Przecież pies tylko i wyłącznie o tym marzy. Żeby szczekać. Kulturalnie rzuciłam słuchawką, no dobra prawiekulturalnie i popatrzyłam na Lunę. Akurat leżała na grzbiecie z przednimi łapami wywalonymi do góry, a jedną tylną łapę wpychała sobie do pyska tępo gapiąc się w sufit. Nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać. Pies stróżujący. No tak. Jeszcze chwilę oszukiwaliśmy się, że szukamy jej domu, ale kiedy w końcu zadzwoniła naprawdę sensownie brzmiąca kobieta, a ja w przypływie paniki powiedziałam, że niestety ogłoszenie już nieaktualne zrozumiałam, że nie ma się co dalej oszukiwać. I tak to się zaczęło.

IMG_8738

Przy okazji LBA czyli potocznie zwanych blogowych złotych myśli kilka osób zapytało o to, jak wygląda nasze codzienne życie z Luną, jaka ona właściwie jest i czy mamy z nią w ogóle jakieś problemy, bo na wszystkich zdjęciach taka radosna, że my to mamy chyba raj z nią. Pomyślałam, że taki wpisik rocznicowy to dobra okazja do odpowiedzi na te pytania.

Generalnie dzień zaczynamy przed 6. Kiedy zadzwoni budzik Brodatego (bo ostatnio okazało się, że na mój nie reaguje) Luna zrywa się ze swojego posłanka, bierze w pysk najbardziej obślinioną i obleśną maskotkę, wskakuje na łóżko i rzuca nam maskotką w twarz. Czasem moją, czasem Brodatego. Częściej Brodatego, bo mi się niekiedy udaje wyskoczyć z łóżka wcześniej. Czy to, że wskakuje na łóżko oznacza, że może na nim spać? Zdecydowanie tak. Nie wyobrażam sobie nie wpuszczania psa do łóżka. Nie ma nic fajniejszego niż wspólne leżenie w wyrze przed telewizorem, albo własnie mokry nos w moim oku z samego rana. Nie widzę w tym nic złego oczywiście dopóki mamy nad tym kontrolę. My mamy z Luną jasność. Może na łóżko, ale kiedy przeszkadza musi zejść bez protestów. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że pies powarkuje na mnie, bo każę mu wrócić na swoje posłanie. Nie z każdym psem coś takiego łatwo wypracować, dlatego absolutnie rozumiem ludzi, którzy na takie luksusy psu nie pozwalają.

Dalszy plan dnia obejmuje jak wiadomo spacer. U nas ten poranny jest najdłuższy i najintensywniejszy. Kiedyś polegał na tym, że wychodziliśmy do pobliskiego parku, spuszczaliśmy Lunę ze smyczy, a ta już robiła sobie co chciała ze swoimi psimi znajomymi, których codziennie tam spotykaliśmy. Rany, jak sobie teraz pomyślę, jaka byłam wtedy głupia i nieodpowiedzialna to aż mam ochotę sobie zasadzić kopa w tyłek, tak serio. Przywołanie leżało i kwiczało, a ja sobie bezstresowo spuszczałam psa ze smyczy, żeby pohasał. Brawo ja. Jednak te beztroskie czasy się skończyły i postanowiłam, że poranne spacery będą w połowie do zabawy, ale też sporo czasu poświęcimy na szlifowanie posłuszeństwa w sporych rozproszeniach. Tym bardziej, że pojawił się problem, nad którym trzeba było zacząć pracować od razu, a mianowicie obszczekiwanie obcych osób i psów przez Lunę. To zachowanie całkowicie wykluczyło puszczanie Luny luzem i zaowocowało zakupem linki treningowej. Pod okiem naszej znajomej behawiorystki intensywnie pracujemy nad zlikwidowaniem tego problemu i muszę przyznać, że idzie nam coraz lepiej, choć jak wiadomo są wzloty i upadki. Jak widać, mamy problemy z naszym psem i nie jest tak sielankowo, jak mogłoby się wydawać.

IMG_6205
IMG_6219
IMG_6280
IMG_6295
IMG_6296
IMG_6308
IMG_9048
IMG_6185
IMG_6314

Jako, że Luna nie jest tytanem aktywności (podobnie, jak my) po takim poranku marzy tylko o tym, żeby się nażreć i żebyśmy wyszli pozwalając jej spokojnie się wyspać. Z naciskiem na ŻEBYŚMY WYSZLI, bo jak jesteśmy to ona się nie może skupić na spaniu i jest głupio. Jak mamy wolne, albo w weekend pokazuje nam bardzo wymownie, co sądzi o naszej obecności w domu między 8 a 16.  Mimo, że ten ignor kłuje w nasze miękkie serduszka to można powiedzieć, że wygraliśmy los na loterii. Lęk separacyjny to nie przelewki i współczuję każdemu, kto musi się z nim zmierzyć. No i jeszcze te hymny wychwalne sąsiadów spotykanych na klatce „taki grzeczny piesek”, „nic nie szczeka, a jak tu było takie małżeństwo z jamnikiem to blok się trząsł tak szczekał, a tu taki duży pies i taki grzeczny” i tym podobne powodują, że puchniemy z dumy, a Luna ma w bonusie o jedną suszoną rybkę więcej, no bo jak tu nie nagradzać takiego grzecznego pieseczka.

Po powrocie z pracy w okresie wiosenno-letnim często jeździliśmy na jakieś dłuższe spacery poza miasto, albo robiliśmy spore kółko w okół osiedla. W okresie zimowym niestety to nam odpadło. Luna skojarzyła sobie huk petard (który rozlegał się już od listopada) ze zmrokiem i popołudniowo-wieczorne spacery były dla niej sporym stresem. Nie ciągnęliśmy jej siłą, bo nie o to przecież chodzi. Wręcz przeciwnie- spacery były jak najkrótsze, żeby zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś stresującego odgłosu. Dzięki temu od stycznia zauważyliśmy sporą poprawę samopoczucia młodej i możemy stopniowo wydłużać spacery. Ze względu na to, że przechadzki nie były zbyt wyczerpujące fizycznie postanowiłam wieczorami ćwiczyć mózg Luny ucząc ją nowych sztuczek. Chyba najdłużej zeszło nam z komendą „trzymaj”, ale nie mogłam się poddać, bo ta komenda to gratka dla osób, które uwielbiają robić sobie bekę ze swoich psów, wkładać im do pyska różne rzeczy, a potem kompromitować je w internecie. Wiem, brzmi okrutnie, ale niech pierwszy rzuci kamieniem, ten kto nigdy nie prychnął z takich zdjęć.

IMG_1281
IMG_1531
IMG_1535
IMG_9012
IMG_9223

W ciągu tego roku nasza relacja naprawdę bardzo, ale to bardzo się zacieśniła. Dzięki temu, że zaczęliśmy z Luną dużo pracować łatwiej nam się „dogadać”. Jak widać problemy też mogą wyjść na dobre, bo gdyby ich nie było nie mielibyśmy motywacji do poświęcenia psu tyle uwagi ile poświęcamy teraz. Luna to niesamowicie mądry pies i czasem się zastanawiam, czy się przy nas nie marnuje. Szybkość z jaką łapie nowe komendy jest niesamowita. I to, jak się stara też jest super. Super jest też to, że jest niesamowitym przytulakiem. I że nie jest nachalna. Nie sępi, a kiedy nie mamy czasu się z nią pobawić grzecznie idzie na swoje miejsce i masakruje pluszaka. Super jest to, że szybko dogaduje się z innymi psami i uwielbia wszystkich naszych znajomych. Super jest to, że potrafi przespać cały dzień i chyba wyczuwa kiedy naprawdę potrzebujemy wolnego od wszystkiego. Wtedy zakopuje się z nami pod kołdrą i tak sobie spędzamy cały dzień.

Oczywiście mamy też te gorsze dni kiedy się na siebie wkurzamy. Zdaję sobie sprawę, że lęki Luny to nie jest jej wina, ale każdy kto ma psa z takimi problemami wie, że łatwo się poddać i stracić cierpliwość. Chociażby taka sytuacja- organizujecie mega wypad, zaplanowaliście super wycieczkę, wszyscy się cieszą, już chodzicie, już spacerujecie, nagle huk. Koniec. Pies drętwieje, wyłącza się, nie ma z nim kontaktu i drze z powrotem do samochodu. Z jednej strony masz ochotę drzeć psa na siłę, przecież miało być tak pięknie, a z drugiej wiesz, co w takiej sytuacji przeżywa i rozpacz zżera cię od środka, bo nie wiesz, jak pomóc temu przerażonemu zwierzakowi. Luna to dla nas ogromna lekcja cierpliwości i wyrozumiałości. Dzięki temu, że nie każdy spacer kończy się tak, jakbyśmy chcieli, podwójnie doceniamy każdy, który się uda. Chociażby ten rocznicowy, który zorganizowaliśmy w sobotę.

IMG_2158
IMG_2162
IMG_2171
IMG_2178
IMG_2187
IMG_2215
IMG_2231
IMG_2249
IMG_2253
IMG_2256
IMG_2257
IMG_2262
IMG_2274
IMG_2276
IMG_2284
IMG_2289

Myślę, że rok to bardzo dużo czasu na to, by nawzajem się dotrzeć i poznać. Zarówno swoje słabe i mocne strony. Bardzo dobrze poznaliśmy swojego psa, wiemy już ile błędów popełniliśmy i ile musimy ponaprawiać. ale dzięki Lunie poznaliśmy też siebie. I kiedy ktoś mówi mi „to tylko pies” muszę się bardzo powstrzymywać, żeby nie powiedzieć o jedno słowo za dużo. Bo jeśli pozwolimy psu być z nami naprawdę, zobaczymy, jak ta istota potrafi nas zmienić. Zdecydowanie na lepsze. To tylko pies, bo co? Bo nie mówi? Mam wrażenie, że tylko to różni psa od człowieka. No może jeszcze to, że pies w odróżnieniu od człowieka nie może być z natury zły.

A postanowienie na kolejny rok jest takie, żeby zwalczyć u Luny te dźwiękowe fobie. Mamy wspaniałe wsparcie w postaci behawiorystki Sylwii i mega motywację w postaci Izy z bloga Oto Janka. Jeśli macie podobne problemy z psem koniecznie zajrzyjcie do dziewczyn. To, co Iza wypracowała z Janką jest wprost niesamowite i daje takiego kopa motywacyjnego, że hoho! Ściskamy Was mocno dziewczyny 🙂

A na koniec jeszcze migawka z naszych wieczorów z Luną. Bo opisaliśmy ranek i środek dnia, a o wieczorze nic. Wieczór zazwyczaj wygląda tak. Ja też tam jestem, jak już skończę robić zdjęcia 😉

IMG_20150511_2247082

 

poprzedni wpis

Pamiętasz stary Przyjacielu…

następny wpis

Piesosfera, czyli pierwsze spotkanie psich blogerów!

Zobacz również

Pozmieniało się…

10 maja 2017

Kilka komend przydatnych przy fotografowaniu psów.

28 marca 2017

Stara znajoma- Nieznajowa

14 marca 2017

5 komentarzy

  1. Ola pisze:
    3 marca 2016 o 22:47

    „I tak to się zaczęło”. Pięknie się zaczęło 🙂 A będzie tylko lepiej! <3

    Odpowiedz
    1. wioluszka pisze:
      6 marca 2016 o 12:56

      Będzie! 🙂 <3

      Odpowiedz
  2. heart chakra pisze:
    4 marca 2016 o 15:32

    Lubię takie posty. Trochę krzepią jak Mars, ale bez kalorii, trochę słodzą jak Mars, również minus kalorie a dodatkowo pozostawiają uczucie błogości bez wyrzutów sumienia zupełnie odwrotnie niż Mars 🙂

    Cudownego wspólnego życia! <3

    Odpowiedz
    1. wioluszka pisze:
      6 marca 2016 o 12:57

      Gosia, jak Ty już napiszesz to się pół dnia później zastanawiam, jak się coś takiego wymyśla 😀 Uwielbiam Twoje podsumowania! Ja bym tylko ze względu na niechęć do słodyczy, Marsa zamieniła na solone top chipsy z Biedry 😉

      Odpowiedz
  3. Życie z Psem pisze:
    6 marca 2016 o 15:10

    Też dobrze wspominamy pierwszy rok z naszym psikiem – jest coś specjalnego w tych pierwszych 12 miesiącach 😉

    Życzymy kolejnych lat pełnych sukcesów. Z psami już tak jest, że to mieszanina lepszych i gorszych dni. Nasza psina idealna nie jest i też swoje problemy ma, więc rozumiemy 😉

    Odpowiedz

Zostaw komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Subskrybuj – aby być na bieżąco!

Ostatnie wpisy

  • Pozmieniało się…
  • Święta w Husince
  • Kilka komend przydatnych przy fotografowaniu psów.
  • Stara znajoma- Nieznajowa
  • Dlaczego lepiej nam z Luną?

Najnowsze komentarze

  • Iwona - Święta w Husince
  • Husinka.pl - Święta w Husince
  • Ania - Pozmieniało się…
  • Tomek - Kilka komend przydatnych przy fotografowaniu psów.
  • Kosmetyki dla psów - Kilka komend przydatnych przy fotografowaniu psów.

Archiwa

  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015

Kategorie

  • 10 ulubionych zdjęć miesiąca
  • Bieszczady z psem. Da się!
  • Czas wolny
  • Inne
  • Keep calm and walk dog
  • Polecamy
  • Urlop z psem
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
« maj    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
doglovin

Czytamy

  • Icon Makulscy.com

    Close preview

    Loading...
  • Icon Bohun pies

    Close preview

    Loading...
  • Icon Pies w Warszawie

    Close preview

    Loading...
  • Icon Niuchacz

    Close preview

    Loading...
  • Icon My heart chakra

    Close preview

    Loading...
  • Icon Oto Janka

    Close preview

    Loading...
  • Icon Ja, ty i 2 psy

    Close preview

    Loading...
  • Icon Wymarzony pies

    Close preview

    Loading...
  • Icon Zamerdani

    Close preview

    Loading...
  • Icon Jack Terror

    Close preview

    Loading...
  • Icon Czekoladowy Amper

    Close preview

    Loading...
  • Icon Ja frelka

    Close preview

    Loading...
  • Icon Pies do kwadratu

    Close preview

    Loading...
  • Icon Lost in the fjords

    Close preview

    Loading...
  • Icon Projekt Amstaff

    Close preview

    Loading...
0
followers
0
Followers

Insta @prawieowczarkowe

Configuration error or no pictures...
© prawieowczarkowe.pl 2017, wdrożenie Bear Studio