Nasze weekendy dzielimy na rzeszowskie i krośnieńskie. Te krośnieńskie zdarzają się częściej, bo kto by długo wytrzymał bez obiadów Mamy
Pewnego totalnie ponurego październikowego wieczoru, leżąc na kanapie z Luną na brzuchu (tak, Luna często zalega na moim brzuchu i



